„Wyprostuj się!”, „Nie garb się!”, „Stój prosto!” – chyba każdemu te upomnienia kojarzą się ze szkołą i odrabianiem lekcji. Ale nie tylko; również w domu rodzice i opiekunowie bez przerwy pilnują swoich dzieci. A wszystko po to, by zadbać o ich postawę – również na dorosłe lata życia. Jednak,  czy na pewno tędy droga?

Na początek zastanówmy się, od czego zależna jest postawa naszego ciała. We wczesnym dzieciństwie oczywiście od prawidłowego rozwoju maluszka. Zatem od czynników, które stymulują bobasy do osiągania następnych etapów rozwojowych tj.: dobry wzrok, słuch i reszta zmysłów, odpowiednia pielęgnacja oraz bodźce z otoczenia. To wszystko decyduje o tym, jak dziecko uczy się wykorzystywać swoje ciało i kolejne, nowe zdolności do poruszania się. A przez to – jak kształtuje się jego sylwetka.

Na każdym etapie naszego życia te elementy codzienności wpływają na ciało poprzez pracę i długość mięśni, powięzi i więzadeł oraz ich działanie na ustawienie kości względem siebie – co w końcu decyduje o ustawieniu całego szkieletu. Zatem długotrwałe przebywanie w jednym ułożeniu (przy biurku, w samochodzie czy jakimkolwiek innym), pozycje wymuszone pracą, powtarzalne mechanicznie czynności, a nawet rodzaj uprawianego sportu mogą wywierać wpływ na to, jak kształtuje i zmienia się postawa ciała.

Jednak to nadal nie takie proste. Dodatkowo pod uwagę należy wziąć oddech, który decyduje o pracy i ustawieniu klatki piersiowej, a przez to kręgosłupa piersiowego. Ten z kolei oddziałuje na odcinek szyjny, lędźwiowy, a za nim miednicę. I tutaj docieramy do bardzo istotnego spostrzeżenia: zaburzenie postawy zaczyna się w pewnym rejonie, ale wywiera wpływ na cały organizm! W tym również na pracę organów wewnętrznych. Przykładowo, u osoby spędzającej mnóstwo czasu w pozycji siedzącej dochodzi nie tylko do wypłaszczenia odcinka lędźwiowego kręgosłupa, przykurczu klatki piersiowej i wysunięcia głowy w przód. Skróceniu ulegają powłoki brzuszne, zmienia się ciśnienie w jamie brzusznej, a w konsekwencji tych zaburzeń cierpią np. jelita.

Oprócz uniknięcia bólu pleców, zadbania o prawidłowe funkcjonowanie organów wewnętrznych i estetycznej sylwetki jest jeszcze jeden aspekt wart naszej uwagi. Mianowicie profilaktyka kontuzji i urazów przeciążeniowych – nie tylko u sportowców. Zawsze sprawdzającym się w obserwacjach fizjoterapeutów hasłem jest „Stabilne centrum, to sprawny obwód”. Prościej: centrum oznacza tułów (klatkę piersiową, brzuch oraz plecy), a obwód to ręce i nogi. Zatem stabilny, czyli prawidłowo ukształtowany i funkcjonujący tułów umożliwia poprawne ruchy kończyn. Dotyczy to zarówno życia codziennego (chód, sięganie do szafki, podnoszenie zakupów), jak i techniki wykonywania ćwiczeń.

Na koniec zmierzmy się z mitem mówiącym, że nie da się zmienić postawy dorosłego człowieka, po okresie dojrzewania. Otóż oczywiście, że do tego czasu włącznie jest to najłatwiejsze ze względu na toczący się proces twardnienia kości. Jednak po zakończeniu tego etapu nasz kościec nadal może ulegać przebudowie! Dzieje się to wolniej, ale nadal mamy pole do manewru. Jak każda inna tkanka, kość pracuje i zmienia się przez całe życie. Tak więc nawet zaburzenia postawy zaawansowane na tyle, że objęły już kości można poprawić regularną terapią oraz odpowiednio dobranymi ćwiczeniami. W każdym jednak przypadku kluczowa jest zmiana nawyków w codzienności.

Powyższe rozważania odpowiadają na pytanie, jak o postawę dbać. Jak zawsze, gdy chodzi o zdrowie, musimy patrzeć całościowo. Lecz nie tylko na ciało. Niezwykle istotny jest też wpływ otoczenia – zatem warunki oraz styl życia, praca, hobby, sport i wiele innych czynników.